19.01.2014 - Maria Wojtyła

Szukam wiadomości o rodzinie dziadka Józefa Wojtyły. Mój ojciec Jan ur. się w Zieleniowie  i jego rodzeństwo: Elżbieta, Władysława, Wojciech, Adam. Moja babcia Jadwiga Dorota z domu Olewicz i Sobków po pierwszym mężu a Wojtyła po drugim. Czy coś wiecie o nich i lub o innych członkach tych rodzin. Oglądałam wasze zdjęcia z Zieleniowa i zieleń dominuje. Wiem że wcześniej dziadek mieszkał w Lipicy Górnej nr 331 i miał 4 dzieci z pierwszego małżeństwa.

Pozdr. i proszę o kontakt

Maria Wojtyła 

 


 
4.01.2014 - Bożena Prusek 

Witam serdecznie Panie Januszu.

Przez przypadek, nie ukrywam, dotarłam na Pańską stronę poświęconą miejscowości Zieleniów. Mój, nieżyjący już niestety ukochany Tatuś tu właśnie się urodził. Zapewne niewiele pamiętał z dzieciństwa, ponieważ został wywieziony mając 6 lat z prawie całą rodziną na Syberię. Czasami wracał pamięcią do tych miejsc i w czasie rodzinnych spotkań wspominano dawne dzieje. Rodzina w niepełnym składzie powróciła na Ziemie Odzyskane. Mój ojciec - Adam Motyka, miał braci: Władysław (z Syberii trafił do I Armii WP i brał udział w zdobyciu Berlina), Kazimierz i Jan oraz trzy siostry. Jedna zmarła na Syberii, a Zofia i Józefa mieszkają w Legnicy. Moi dziadkowie to Maria i Józef Motykowie. Pamiętam również, że w czasie spotkań w rodzinie słyszałam jedno z przywołanych w korespondencji do Pana nazwisk - Graca, oraz często wymieniano miejscowość Brzeżany. Być może Państwo byliście sąsiadami moich dziadków. Wiem również, że z naszej rodziny pochodziła Helena Motykówna stracona po wojnie we Wrocławiu i opisana w książce Normana Daviesa "Mikrokosmos" Chętnie czytam dziś na temat Zieleniowa i jego mieszkańców. Część rodziny nie została wywieziona na Syberię i pamięć o tragicznych losach wojny na tym terenie została nam młodszym również przekazana. Dziękuję za Pańską inicjatywę. A może ktoś, kto znał moich dziadków i odezwie się do mnie. Byłabym bardzo wdzięczna. Kontakt

Z wyrazami szacunku,
Bożena Prusek, Tomaszów Mazowiecki.

 


 

19.10.2013 - Hanusia

Moja mama urodziła się w Zieleniowie. Mój dziadek Jan, babcia Rozalia. Wyrastałam w opowieściach o niezwykłym miejscu pełnym szczęścia, a także dramatów. Na stronę trafiłam przypadkowo i jestem bardzo wdzięczna, że jest. Dziękuję.

Pozdrawiam.

Hanusia

 

 
25.08.2013 - Piotr
 
Witaj. Przeglądałem Twoje zdjęcia na Panoramio. Część mojej rodziny pochodzi z miejscowości położonej blisko Zieleniewa. To Lipica Górna. W latach osiemdziesiątych mój dziadek, który już niestety nie żyje odwiedził miejsce swojego urodzenia i z opowieści wiem, że nawet udało mu się odnaleźć rodzinny dom. Może i ja kiedyś zobaczę Jego dom.
 
Pozdrawiam. Piotr
 
 
25.05.2013 - Krzysztof Żyta

Witam serdecznie.

Dzisiaj oglądalem różne rejony świata na google maps i postanowiłem, że poszukam w rodzinnych rejonach mojej mamy. Najpierw chciałem znaleźć dom wujka mieszkającego w Brzeżanach - niestety nie znalazłem. Ostatni raz byłem tam (jak się nie mylę) w 2005 roku - jakby nie było to juz 8 lat. Byłem na powtórnym pogrzebie członków mojej rodziny zamordowanych przez UPA. Moi dziadkowie również zginęli z ich rąk.

Niestety z samego pobytu w Zieleniowie wiele nie pamiętam. W samym Zieleniowie byłem wtedy tylko raz - na pogrzebie. Wcześniej jeszcze jako dziecko byłem tam w 1989 roku.

Co mi zapadlo w pamięci z ostatniego wyjazdu. Najbardziej to to, że ludzie nadal boją się tam UPA.

Bardzo proszę o kontakt

Krzysztof Żyta


 27.08.2012 - Bożena Szonowska
 
Panie Januszu,

Bardzo cieszę się, że znalazłam się na Pańskiej stronie o Zieleniowie. Moja prababcia (Paulina Wilczek z d. Hołowińska) i jej mąż Jan Wilczek mieszkali w Zieleniowie, pradziadek się tam urodził w 1890 r., a Prababcia w Łopusznej w 1900 r. (mam świadectwa chrztu). Właściwie większość mojej rodziny stamtąd pochodzi (nazwiska Miziak, Graca, Fricza bądź Friery?), ale nie mam żadnych ich dokumentów. Niestety niewiele wiem o moich przodkach z tamtych miejsc i tamtych czasów, próbuje szukać i dowiadywać się od rodziny, ale jest to bardzo trudne. Nigdy też nie byłam w Zieleniowie, choć byłam w Łucku i okolicach. Czy słyszał Pan może o takich nazwiskach, które podałam? Właśnie zauważyłam nazwisko Wilczków na mapce, którzy to Wilczkowie?

 

Pozdrawiam serdecznie,

Bożena Szonowska

 

25.07.2012 - Zofia Gadomska

Witaj.

Januszu, była u mnie moja Mama, wydrukowałam jej wszyskie informacje ze strony "Zieleniów", przejrzałyśmy zdjęcia. Z wrażenia, przeżyć i radości, że zająłeś się tym tematem z jej oczu płynęły łzy. W czasie pobytu mamy u mnie rozmawiałyśmy, mama dużo pamięta z tamtych czasów, więc trochę napiszemy i prześlemy do Ciebie. Będzie to trochę poźniej, ponieważ teraz ja jadę na urlop. Ja bardzo szanowałam i lubiłam Twoich rodziców i Was - ich dzieci.

 

Serdecznie pozdrawiam.

Zosia

 


12.07.2012 - Zofia Gadomska
 
Januszu moja mama Józia Wszołek z Nowego Objezierza - siostra cioteczna Twojej mamy też mieszkała w Zieleniowie i z Adasiem często wspomina tamto miejsce, a i ja jestem miejscowością i czasami tamtymi zainteresowana. Mam nadzieję, że też odwiedzę tamte strony. Miło było mi przeczytac Twój artykuł i zobaczyć moich wujów. Serdecznie pozdrawiam Twojego Tatę, Małgosię i Andrzeja.
Kuzynka Zosia ze Szczecina.
 

20.01.2012 - Jan Tokar (Pilipiszyn to mój dziadek)

Moja rodzina też mieszkała w Zieleniowie, ale już dawno nie żyją. Babcia Anna miała 3 mężów a ostatni nazywał się Pilipiszyn (Ukraińcy go zamordowali). Babka uciekła z dziećmi do lasu i dlatego przeżyli. Jedno dziecko było schowane pod pierzyną i nie zauważyli go (ciotka Anielka) - jeszcze żyje. Myślę o odwiedzinach Zieleniowa ale nie mam pojęcia gdzie stał ich dom. Ucieszyłem się, że w opisie zdjęć z wioski pojawiło się nazwisko PILIPISZYN. To napewno moja rodzina - może ktoś ich pamięta - moja mama miała na imię Waleria . Kiedy żyła często opowiadała o ciężkich czasach dla Polaków w tym okresie, o morderstwach. Ojciec mój pochodził z wioski obok Zieleniowa - Lipica Górna. Losy moją rodzinę rzuciły do Polski, dostali ziemię w Bielsku-Białej, gdzie ja mieszkam do dzisiaj. Bardzo proszę może ktoś pamięta moją rodzinę. Anna Pilipiszyn i dziadek (nie znam imienia) mieli dużo dzieci. Pozdrawiam wszystkich i czekam na jakąkolwiek odpowiedź. 
Kontakt

Jan
 

26.01.2012 - Bogusław Szarwiło

Szanowny Panie!

Całkowicie przypadkowo znalazłem stronę "Zieleniów" i nie mogę się powstrzymać by nie napisać do Pana tego listu.Przede wszystkim gratuluję inicjatywy, dzięki takim ludziom jak Pan pamięć Kresów nie zaginie. Zespół redakcyjny Kresowego Serwisu Informacyjnego (http://ksi.kresy.info.pl/ ) powstał właśnie z tego samego powodu. Chcemy ratować istotny fragment naszej narodowej historii od zapomnienia. Co roku ubywa bezpośrednich świadków tamtych czasów i mieszkańców naszych Kresów. Staramy się odnotować i nagłośnić każdą inicjatywę związaną z Kresami. Wspomnienia Pańskiego wujka spisane za Pańską namową są już dokumentem minionej epoki, świata który nie wróci. Jeden z naszych czytelników zaproponował nam ogłoszenie konkursu pod hasłem "Moje kresowe korzenie". Pomysł nam się spodobał i chyba tak uczynimy. Aby zachęcić naszych czytelników do pisania mamy zamiar publikować w każdym wydaniu wspomnienia z różnych miejscowości i rejonów. Wspomnienia Pana wujka idealnie wpisują się w ten scenariusz. Pytanie czy wyrazi Pan zgodę na skorzystanie z tego materiału. Mamy nadzieję tym sposobem spopularyzować Pańską inicjatywę i stronę. KSI jest czytany nie tylko w kraju ale i na świecie przez naszą Polonię. Na tym zakończę pozdrawiając ciepło z wyrazami uszanowania.

Bogusław Szarwiło

 


25.11.2011 - Sławomir Roch

Witam i serdecznie pozdrawiam Pana z Glasgow z pięknej Szkocji, gdzie mieszkam i pracuję od 2005 r. W naszej ojczyznie nie dało się już dłużej wytrzymać. Dziękuję za ten szczery list i jestem wdzięczny za udostępnione informacje z Wołynia, a przede wszystkim za adres pańskiej strony, ktorą postaram się systematycznie odwiedzać. W najbliższym czasie będę starał się także posłać Panu czasami materiały nad którymi pracuję, dla wzajemnego ubogacania się, gdyż nasi przodkowie, Polska, wspaniała kultura kresowa i same Kresy na to zasługują. Zasługują na nasz czas i na naszą miłość, jest to bowiem kultura niezwykła i niepowtarzalna, jest to kultura swoista, kresowa, ale to wiedzą i czują "wyłącznie" Kresownianie. Można powiedzieć jednym słowem, że to jest ten właśnie "sentyment" , ale myślę że nie tylko...

Drogi Panie Januszu mogę rownież Panu powiedzieć szczerze, co do postawy Ukraińcow, pisze Pan: "są bardzo spokojni" i "bacznie obserwują"! No właśnie bacznie obserwują dziś wobec Pana, a co zrobią jutro, wobec innych, to już inna historia. Zatem jak mi się wydaje jest właśnie, tak jak napisałem w opracowaniu "Swoi Czuwajcie": "[...] zainteresowanych mogę jednak zapewnić, że tam na pięknej i zielonej Ukrainie, czas płynął i wciąż płynie wolno. Możecie więc sądzę, jeszcze dziś śmiało pojechać na głęboką wieś ukraińską i choć świat poszedł daleko naprzód, to ludzie tam nie wiele się zmienili i są niemal tacy sami: wierzący, dobrzy, pracowici, usłużni. Ale gdyby: ni stąd, ni z owąd, przyszło do jakiejś większej ruchawki, a pod ręką był Żyd, Lach czy Moskal, bogaty i najlepiej bez broni... to proszę mi wybaczyć: Boże uchowaj! [...] " .
 
Moim miastem rodzinnym jest Zamość, dlatego rozumiem sens nadziei. Gdy w czerwcu 1999 r. nasze miasto odwiedził bł. Jan Pawel II, największy z rodu Polakow, na naszym Oltarzu papieskim z czego jesteśmy dumni, byl napis: "Mocni nadzieją" , trzeba jednak czuwać, aby nie porzucać wielopokoleniowego doswiadczenia naszych przodkow. Nie pomarli Ci, ktorzy żyją w pamięci Narodu. To nie zwalnia nas jednak z obowiazku postawienia im Krzyża, na Ich często zapomnianych już mogiłach. To jest zadanie wielkie, to także jest nasza misja.

Sławomir Tomasz Roch


05.06.2011 - Sabina Śniechowska

Dzień dobry. Ja także pochodzę z Zieleniowa. Moim rodzeństwem byli: brat Franek, Michał, Adam, siostra Bronka, Stefania, Olga i ja najmłodsza czyli Sabina. Mało pamiętam bo jak uciekaliśmy z Zieleniewa przed bandytami miałam wtedy 7 lat, ale pamiętam nazwiska: Lach, Kupczak, Terlecki, Koźlik. Z mojej tamtejszej rodziny żyją tylko moja siostra Olga i ja Sabina, Mieszkamy w okolicach Bielska Białej. Jeżeli ktoś pamięta jakieś szczegóły z życia mojej rodziny proszę coś napisać. Podaję mail mojej wnuczki która przekaże mi wiadomość: Kontakt

Pozdrawiam - Sabina Śniechowska z domu Zabawa



20.03.2011 - Jan Tokar

Jestem wnukiem Anny Dadak Pilipiszyn, ktora mieszkała w Zieleniowie i tam też żyla moja mama Waleria Dadak, która wyszła za mąż za Michała Tokara i w latach wojennych uciekli do Polski przed mordami. Męża mojej babci Pilipiszyna zamordowali ukraińscy bandyci - poderznęli mu gardło. Może ktoś pamięta tą rodzinę. Babcia moja Anna dawno nie żyje. Z relacji mojej mamy, życie tam było okrutne i dlatego uciekli z tego piekła. Pozdrawiam Pana i może kiedyś się tam wybiorę.

Tokar Jan z Bielska-Bialej.

 


02.01.2011 - Michał Gryń

Witam. Moja rodzina pochodziła z Zieleniowa. A jedyną historię jaką usłyszałem związaną z tym miejscem, była o moim ojcu, wówczas kilku miesięcznym dziecku:) Babcia moja i dziadek, uciekając przed bandą (zimą), miała zawiniętego synka w różne prześcieradła i koce. Gdy udało się im już znaleźć jakieś schronienie, chcieli sprawdzić jak dziecko zniosło tą ucieczkę, niestety po synku pozostały tylko koce i prześcieradła. Bez zawahania wrócili by go szukać, co zakończyło się sukcesem, a sami też nie zostali schwytani :) pozdrawiam. Michał Gryń (wnuk) Babcia - Józefa Gryń, Dziadek - Józef Gryń, syn: Kazimierz córka: Jadwiga

 


17.04.2010

Witam serdecznie

W poszukiwaniu informacji na temat stron rodzinnych mojej mamy weszłam na stronkę przygotowaną przez Pana. Jakież było nasze wzruszenie kiedy odkryliśmy, że Pan również był w tym miejscu. Moja mama nazywa się TERLECKA ANNA i znała rodzinę Lach, Szczotków, Graca i wiele innych.

Pozdrawiamy serdecznie
 

15.04.2010 - Helena

Drogi przyjacielu, znalazł pan kobietę,która mieszkała w Zieleniowie i całą jej rodzinę. Anna Terlecka z domu Karpeta 07.01.1930 r. Wysiedleni czerwiec 1944r.


15.03.2010 - Magdalena Malinowska

Chciałam Panu podziękować za maila i za stronę ze zdjęciami. Jest dokładnie tak jak babcia zawsze opowiadała, góry, las, mała wioska . A czy Pan znał moją babcię i dziadka (Józefa i Stanisław Graca ?). Dziadka nie pamiętam a babcia zmarła 4 lata temu. Chciałabym kiedyśœ tam pojechać, dla mnie to bardzo ważne, zobaczyć miejsce gdzie mieszkali moi dziadkowie. Moja ciocia (Maria Nawrolska) była tam jeszcze jak była młoda, przywiozła babci wodę ze studni.

Mam jeszcze prośbę: czy ma Pan może zdjęcia HORODYSKI ? Moja babcia urodziła się w Zieleniowie, potem jak wyszła za mąż to mieszkała z dziadkiem w Horodysce. Znalazłam w internecie tylko 1 zdjęcie Horodyski i nic poza tym. Gdyby miał Pan te zdjęcia bardzo proszę o kontakt. Dziękuję za te zdjęcia które mogłam zobaczyć.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję !


08.03.2010 - Henry Solich

Hallo,

Czasem ten Świat jest troche mniejszy jak by się wydawało. Po Pańskiej ostatniej odpowiedzi wiem teraz o kim mowa. Parę lat temu byłem krótko w Krakowie i tam (koło Sukiennic) moja mama była umowiona z Pana mamą, tak że miałem okazję ją wtedy poznać. Pański ojciec był już tutaj w Leverkusen u moich rodziców na odwiedzinach i wtedy był też u mnie na kawie. Wczoraj dzwoniłem do mojej cioci (Zosia - mlodsza siostra mojej mamy) i ona mi mowiła że ma nawet zdjęcia z Pańskiej podróży do Zieleniowa.

Pozdrawiam serdecznie - Henryk Solich

 


04.03.2010 - Henry Solich

Hallo Panie Oraczewski,

Dużą niespdzianką byl dla mnie ten link 'www.zieleniow.pl', ktory mi Pan podał. Z olbrzymią ciekawością ogladałem te zdjęcia z rodzinnych stron mojej matki. Moja mama, urodzona Kupczak (1934) jest obecnie na wycieczce w USA, ale jak przyjedzie to będzie się napewno bardzo cieszyła  te strony chociaż w internecie zobaczyć. Kto wie może ogarnie ją ochota też tam pojechać. Moja babcia (mama mojej mamy z domu Lach) umarła jeszcze przed moim urodzeniem, ale mieliśmy zawsze dobry kontakt z kuzynką mojej mamy (Aniela Lach) która mieszkała w Poznańskim (wieś Silna kolo Pszczewa). Dwie starsze siostry mojej mamy (Emilia ur. 1923 i Teresa ur. 1930) żyją jeszcze na Dolnym Śląsku. Także starszy brat mojej mamy Kazimierz (ur. 1932) żyje jszcze ale na Górnym Śląsku. W połowie maja wybieram się do Polski to będę ich wszystkich widział i napewno będę próbował od nich jak najwięcej się o Zieleniowie wypytać.

Miłe pozdrowienia dla Pana i Pańskiej rodziny

Henryk Solich



04.07.2009 - Elwira Bukowska

Cześć!

 
Janusz, dziś oglądałam z tatą jego mapy. On dysponuje mapą powiatu stanisławowskiego - ukraińską i polską mapą Ukrainy.  Ale ma  jeszcze na płycie sztabowe mapy Ukrainy. Dostał to od innego Lacha, który jest zupełnie niespokrewniony.  Znalazłam Zieleniów i Stanisławów. Nie wiem tylko z którego roku one są.  Zrobię dla Ciebie płytkę, tylko nie jestem pewna czy będziecie mogli to ze sobą zabrać w podróż.  Ty zapewne wyczytasz z nich znacznie więcej niż ja. Oglądając zdjęcie satelitarne, tato zdecydowanie określa kierunki i wskazuje miejsce w którym stał ich dom. Chyba mam za mało wyobraźni, by pojąć emocje jakie Oni będą przeżywać...
 
Pozdrawiam - Elwira


04.07.2009 - Elwira Bukowska
 
Cześć!
 
Ale sprawiłeśœ niespodziankę tacie! Oczywiście sam też się przygotowuje i zbiera wszystko co możliwe.  Adam rozmawia z kimś œz rodziny Koźlików, który był już na Ukrainie i ma najświeższe wiadomości. Z tego co już wiadomo, wynika że tam gdzie stał dom rodzinny teraz przebiega droga.  Tato  twierdzi, że z ustalenia położenia domostw rodzin: Koźlików, Hołotów, Kupczaków i Ukraińca Korościeja – będzie w stanie dokładnie ustalić położenie własnego; Szczerze mówiąc zadziwia mnie taką rekonstrukcją szczegółów.
 
Za moim pośrednictwem pyta Cię, jaką drogę dojazdu wybrałeś: Lwów – Przemyślany – Rohatyń,  czy bardziej na południe Drohobycz – Stryj – Żydaczów – Rohatyń? Tato dysponuje aktualną mapą ukraińską tamtego terenu. Dawno nie widziałam Go takiego przejętego i jednocześnie pełnego rozterek, jak teraz przed tą wyprawą.

Pozdrawiam - Elwira